Forsaken Airsoft Team Logo

FORSAKEN Airsoft Team

Logowanie



Ostatnio na forum

 

Bitwa o Wzgórza Bobra 4

Bitwa o Wzgórza Bobra 4  

 

zapora23 Kwietnia mieliśmy w końcu okazje postrzelać w większym gronie . Choć pogoda nie rozpieszczała i groziła przemoczeniem wybraliśmy się pod Oborniki na imprezkę organizowaną przez ekipę ZRS Zapora : Bitwa o Wzgórza Bobra 4  . Był to prosty scenariusz na fajnym zielonym terenie polegający na zdobyciu wrogiej flagi . Warto jednak wspomnieć o tym wydarzeniu z kilku powodów , min to , że całe zebrane pieniądze zostały przekazane  dla chorej dziewczynki , która wyjeżdża na drogi zabieg za granice.

 Trzeba też wspomnieć o dobrej organizacji , sprawnym chronowaniu i rejestracji oraz braku poślizgu czasowego. Ekipa organizatorów spisała się w tym temacie na medal. Choć moje repliki padały jedna po drugiej bawiłem się wyśmienicie , reszta teamu podziela moje zdanie,  warto było się wybrać

Link do eventu

 

 

 


Udział wzięli:

Bhart Michał Michigan Mistyk Gracol

GMV VII

 

GMV VII Biedrusko 17-19 czerwiec 2016

 

plakat gmv

 

Doczekaliśmy się kolejnej edycji naszego długo oczekiwanego GMV . Po zapowiadanej przerwie w ubiegłym roku baliśmy się , że to już na zawsze (tak to już z cyklicznymi imprezami bywa) a tu Dzikusy dotrzymali słowa i to jeszcze na zupełnie nowym terenie .

Tym razem zlot odbywał się na poligonie wojskowym w Bierdusku , chłopaki dogadali się z wojskiem i załatwili całkiem ciekawy i zróżnicowany teren zielony . Pogoda trochę odstraszała w piątek ale cieszę się , że jednak zdecydowaliśmy się ruszyć tyłki . Szybko się zresztą poprawiła i nie było na co narzekać . Integracja jak zawsze była udana , towarzystwo świetne i dobre humory to przepis na przyjemnie spędzone wieczorki . Napiłem się dobrego piwka , podjadłem sobie i uśmiałem się od łez . Pole namiotowe było tym razem bardzo blisko ogniska co zaliczamy na + (na bank to się wszystkim podobało :) .

Sama rozgrywka też była dobrze ogarnięta , zadania zrozumiałe , siły prawie wyrównane . Trochę brakowało oznaczenia kilku punktów w terenie ale wiemy , że organizatorzy mieli ograniczony dostęp do terenu przed zlotem więc nie ma się co czepiać – nadrobili wypruwając sobie flaki żeby wszystko sprawnie pokazać . Nasza delegacja (Mistyk , Beton , Gracol i Michigan) walczyła po stronie komunistów (VC górą !) przeciwko hamburgerowym najeźdźcom z US. Tu należą się podziękowania za świetne stylizacje wojsk US . O ile my jako wojaki Wietnamu wyglądaliśmy raczej jak obdartusy z karabinami to Oni często sporo inwestują w swój sprzęt aby najlepiej pasował do epoki – budują tym sporo klimatu ! Walczyli dzielnie i spuścili nam łomot kilka razy . Ostatecznie jednak chyba udało nam się wykonać więcej zadań i w końcu wyprzeć wroga z naszego pola ryżowego . Rozgrywkę ubogacały jeszcze smaczki takie jak przeprawa pontonem przez bagienko , wraki czołgów w tle i miska ryżu w respie (mniam – tylko dlaczego bez soli :P). Narzekań na termosy czy spin prawie nie było . Nastrzelaliśmy się sporo , zabawa była przednia i nie kończyła się przedwcześnie –prawie wszyscy wytrzymali do końca .

Ciekawostką jest to , że na GMV spotyka się ciągle te same osoby , widzi się te same twarze . Nawet jeśli ktoś pojawia się pierwszy raz to już deklaruje obecność obowiązkową na następnej edycji . Sam przyłączyłem się do tego od GMV IV i później żadnego nie opuściłem . Smutna była wiadomość , że to ostania edycja w klimacie wojny w Wietnamie ale Dzikusy deklarują , że planują kolejny zlot tylko już w innej tematyce więc czekam z zainteresowaniem na przeciek – co to będzie . Zwróciłem uwagę jeszcze na jedną sprawę – za 3 dniową imprezę pobrano opłatę tylko 60 zł , w cenie było pole namiotowe/miejsce dla auta, kibelki , śmietniki , grochówka , wydruki , przygotowany teren/scenariusz i pewnie sprzątanko po samej imprezie (zapewne coś jeszcze mi umknęło). Wiem ile czasu i czasami środków pożera organizacja jednodniowej imprezy stąd wielki szacun za ogarnięcie tego tak dobrze po tak małych kosztach. Powiem tylko - brać przykład przy organizacji .

Podziękowania też dla graczy z obu stron za sportową rozgrywkę, trzymanie klimatu i świetną atmosferę . Spędziliśmy naprawdę dobrze ten weekend , z bananami na mordkach wracaliśmy do domu. Trzy żółte kulki dla każdego !

 

GMV 7 brygada 


Udział wzięli:

Beton Michigan Mistyk Gracol

24.10.2015 Oil War - P-ń Chemiczna

24.10.2015 Oil War - P-ń Chemiczna

 

oil wars

 

Ekipa Silnet Hunters z Poznania zorganizowała naprawdę kawał dobrego strzelania . Scenariusz Oil War zakładał prostą dominację nad trzema punktami oraz zdobywania/przejmowania kanistrów z płynem. Prosta mechanika nadała temu piękno – nic nie było przekombinowane . Rozegraliśmy dwie dwugodzinne rundy które ostatecznie zakończyły się wygraną strony Niebieskiej ( mieliśmy w tym własny udział ) . Ważne jednak , że rozgrywka toczyła się płynnie , początek opóźnił się tak nieznacznie , że chyba nikt tego nie odczuł. Organizatorzy spisali się na medal – teren rozgrywki czytelnie oznaczony , w respach oddelegowany org. pilnował porządku przy wyjściach z respa , po terenie krążyły też inne osoby w kamizelkach odblaskowych pilnując porządku i zasad rozgrywki . Trzeba też wspomnieć , że zawsze zapytani o coś mieli spójne , zgodne odpowiedzi i wiedzę na temat samej gry. Wielkie podziękowania tutaj z naszej strony za organizację i sprawne przeprowadzenie imprezy .

Wiemy co znaczy poświęcić czas i energię na podobne przedsięwzięcie . Wiem , że brzmi to aż za słodko ale nie potrafię się doszukać minusów lub błędów po stronie orga lub scenariusza , może tylko dodał bym 3cią stronę acha no i  …aby wyrównać szanse Szaszo musi ograniczyć się do repliki broni białej :P … Termosy , zawsze były i zawsze będą więc nie warto o tym wspominać . Warto było się wybrać na Chemiczną i wziąć udział w tej rozgrywce , wróciłem zmęczony I zadowolony – kto zrezygnował niech żałuje. Liczę na powtórkę za jakiś czas :)

 

link do sprawozdania Silnet Hunters

 

czekamy na zdjęcia :)

 


Udział wzięli:

Bhart Michał Michigan Mistyk Gracol

14-15 08 2015 Behind Enemy Line V – Milsim

14-15 08 2015 Behind Enemy Line V – Milsim

 

belZacznę może tradycyjnie...w połowie upalnego sierpnia wybraliśmy się małym zespołem na 24-ro godzinny milsim do Jaryszewa , kilka kilometrów od Szamotuł . W 3 osobowym składzie + 1 gość (Michigan, Gracol , Gordak i Rejd , który pojechał za Mistyka) braliśmy udział w symulacji pola walki polegającej na kontroli terenu przy granicy z wrogim państwem jako jednostki regularnego wojska. Naszym zadaniem było wykrywać i neutralizować przedostające się oddziały specjalne wroga i uniemożliwiać im wykonanie rozpoznania obiektów strategicznych na naszym terenie .

Początek muszę organizacyjnie pochwalić , pomysł z osobnymi bazami wypadowymi był genialny . Dostępny parking , zacienione altanki, woda . Sprawna rejestracja i kilka gadżetów pomocnych w scenariuszu na +. Ciekawie zapodana odprawa też plusowała, następnie transport autami na pierwsze zadanie … i 18 g obijania się . Tak , dalej było już trochę gorzej. Słyszałem , że strona przeciwna bawiła się świetnie mając ciekawe zadania i jasne rozkazy ale u nas … czułem się trochę jak pionek do ominięcia na skraju mapy . Domyślam się , że na prawdziwym polu walki jako „zwykły trep” modliłbym się o to , żeby się nic nie działo w moim sektorze ale tu naprawdę się wynudziłem. Nie będę wyliczał co było zlane przez orga a co przez nas graczy bo nie wiem do końca kto lub co nawalało. Sami też celowo zapisaliśmy się do sił regularnych gdyż ich zadania brzmiały łatwiej a nie chcieliśmy być nikomu kulą u nogi.

Moim zdaniem głównym problemem były rozkazy i informacje - jakieś takie bardzo skąpe, miałem wrażenie , że nasz dowódca sam nie miał ich prawidłowo podanych albo też nie potrafił ich przekazać. Jak się później dowiedziałem były jeszcze chaotycznie zmieniane przez orga . Duży teren i ograniczone możliwości kontaktu jeszcze bardziej ten problem powiększały . Pechowo lub celowo do naszego „Parasola” trafiła większość żółtodziobów więc trudno było się czegoś nauczyć. Na braki walki nie będę narzekać jak pozostali bo wróg miał za zadanie pozostać niezauważonym co widocznie doskonale mu się udawało. Ostatecznie rozbiliśmy tylko 1 grupkę cieni przy stracie 1 osoby ale skończyliśmy wcześniej więc możliwe , że dalej scenariusz rozkręcił się ...

Obiecano nam też (brzmiało to dość pewnie) powrót do bazy po 12 godzinach więc cześć jedzenia, wody i tajgerów została w autach...a potem poszła do kosza w związku z przebywaniem w rozgrzanym aucie . Rozumiem , że bywa tak , pewnie trzeba coś takiego przewidzieć ja jednak byłem na milsimie pierwszy raz tak jak większość naszego TF „Parasol” . Troszkę też nie rozumiem tej opłaty – 100 zł , na co to poszło bo ja tego zwyczajnie nie widziałem w polu czy TOCu , przerzucono nas raz autem na start i tyle . W końcu dość mocno poirytowani spędziliśmy w polu 18 g po czym wróciliśmy do domków w sam raz przed burzami i wichurami.

Krzywdzące będzie źle oceniać imprezę jako debiutant milsimowy ale po takiej wcześniejszej opłacie oczekiwałem trochę więcej. Ktoś zarzucił brak inicjatywy naszej stronie ale przy tak dużej ilości dziewic milsimowych większość raczej liczyła na to , że to organizator/dowódca zagra najważniejsze nuty i to prawidłowo. Czytając relacje z poprzednich edycji BELa miałem trochę inny obraz tej rozgrywki a to też mogło stanowić problem z naszej strony.

Jakąś tam przygodę przeżyliśmy , jak dobrać ekwipunek następnym razem też będziemy wiedzieć. Szkoda , że nie podłapaliśmy prawidłowych zachowań , taktyki patrolów i czujek . Mimo trochę krytycznego podejścia do tematu w tej relacji rozumiem , że rozczarowanie mogło wynikać z brakiem obeznania pewnych procedur na tego typu imprezach. Nie wiem jak koledzy ale ja chętnie wybiorę się na kolejne edycje lepiej przygotowany i zupełnie inaczej nastawiony.

 

Poniżej mały raport i mapka :

Mapa BELV

Małe sprawozdanie (godziny podane trochę na oko) :

14 .08 17:50 - Gotowość bojowa , pełen ekwipunek .

14 .08 18:00 - Odprawa w TOCu

14 .08 18:10 - Wyjazd transportami w pobliże granicy z wrogiem

14 .08 18:30 - Rozpoczynamy marsz na nasze pozycje ( dołączam mapkę )

14 .08 19:10 - Zostaje dowódcą Forsaken , przyszło naszej czwórce pilnować ok 500 m linii rzeki

14.08 19:30 - Ludzie gotowi – rozstawieni , czekamy na wroga , podziwiamy przyrodę , rozpoczyna się nocne pilnowanie granicy i patrole

14.08 21:00 - Kanonadę rozpoczyna myśliwy z kilometr od mojej pozycji (jak się potem okazało to automat do odstraszania zwierzątek XD)

14.08 23:30 - Zaczynamy widzieć drony, słyszeć bitwę obok ,szukać dzików , dostrzegamy snajperów i inne rzeczy których nie ma :)

15.08 03:00 - Moją pozycję podchodzi coś wielkiego blisko na 5m – odstraszamy latarkami (prawdopodobnie jeleń – prawie się po.....em)

15.08 06:00 - Sprawdzam pozycje kolegów i opuszczamy posterunki po informacji , że wróg prześlizgnął się w innym punkcie , liczymy na powrót do TOCa

15.08 06:30 - Robimy RV z resztą „Parasola” i ruszamy zgodnie z rozkazem na piechotę (transportu nie będzie) do kolejnego punktu (ok 2-3 km)

15.08 07:00 - Docieramy na miejsce i zaczyna się „niewiadomoco” , - czekamy przez prawie 4 g

15.08 11:00 - Dowieziono nam części do budowy radaru (chyba) I wodę (jupi!) , w końcu dostajemy rozkaz uniemożliwiać wykonanie rozpoznania tego miejsca. Dowódca rozstawia czujki.

15.08 12:00 - Dostajemy info o kontakcie innej naszej czujki, przerzucam forsakenów na pomoc i zaczynamy walkę – udaje nam się rozbić jedną grupę cieni . Nasz medyk Gordak ratuje jednego wojaka ale tracimy dowódcę z ciężką raną. Możliwe, że popełniłem błąd opuszczając posterunek , reszta chyba dała by radę

15.08 12:15 - Wracamy pod radar bez dowódcy, rozkazów i znowu mamy czekać

15.08 12:30 - Wracamy do TOCa z rozmontowanym radarem i po nowe rozkazy ale w tym monecie posypaliśmy się i doszliśmy do wniosku , że czas już zakończyć tą przygodę i wracać do domu ( 2 naszych fizycznie padło resztę zirytowała dziwność imprezy )

 

Link do filmiku

Link filmiku cd

 

 


Udział wzięli:

Michał Michigan Gracol

12.07.2015 Jaggernout II [ Mosina ]

Jaggernout II

Jager 1

No i nadszedł kolejny Jaggernout . Temat podobny jak w czerwcowym Colosie tym razem zrealizowany przez Kochana z KSK Śrem przy naszej małej pomocy . Trzy strony konfliktu zawsze dają spore możliwości , tak było i tym razem . Rozegraliśmy 3 rundy – każda z innym zadaniem kluczowym a przeszkadzali nam (a czasami pomagali) tytułowi Jaggerzy . Wydaje mi się , że rozgrywka była całkiem dynamiczna , nabiegałem się i nastrzelałem całkiem sporo jak na dozwolony tylko semi . Raz ciśnięto nas z prawej , raz z lewej a innym razem wrogi Cyborg zasypały ogniem z Kmów . Ostatecznie najskuteczniejszy okazał się team Blue ale dzielnie stawaliśmy naprzeciw pomimo mniejszej ilości graczy i awarii 2 lub 3 replik :P . Imprezka zorganizowana była jako „samograj” - orgowie wcielili się w tytułowe Jaggery . Ogólnie bardzo mi się podobało , było szybko , uczciwie (raczej:P) i często zmieniały się szale zwycięstwa . Pojawiło się kilka małych niedociągnięć i niedopowiedzeń ale cześć graczy nawet ich nie zauważyła . Ogólnie życzę sobie i całej reszcie więcej podobnych spotkań . Podziękowania za udany kawałek niedzieli dla wszystkich przybyłych :)

 

jager 2

 

Link do Fotek

 

 


Udział wzięli:

MichałBetonMichiganMistykGracol

13.06.2015 COLOS 2 [Otusz]

COLOS 2

Colos 2 

Całkiem ciekawie wypadło nam strzelanie w piękny czerwcowy weekend – niby pechowego 13-tego. Braliśmy udział w scenariuszu zorganizowanym przez ekipę JWK Sparta – Colos 2 . Pomijając szczegóły fabularne zadania rozgrywki były proste i jasne : dominacja nad flagami i transportowanie części GB do własnej bazy oraz przejmowanie tytułowego nieśmiertelnego kolosa dla własnej drużyny . Sam COLOS robił świetne wrażenie – kawał dobrej roboty z guziczkami, kabelkami i pancerzem :)

Organizacja wypadła całkiem dobrze , trzeba tu pochwaalić chłopaków , orgowie w respach i punktach kluczowych zrobili swoje. Teren (całkiem ciekawy swoją drogą) był oznaczony prawidłowo, trochę płoszyły auta osobowe organizatora ale „ kto bogatemu zabroni „ lakierować blachę częściej :P. Terminatorki nie uświadczyłem chyba , grało się spokojnie , bez spin i krzyków . Choć powinien to być standard to jednak przypnę tu plus gdyż pierwszy raz strzelaliśmy wśród „Luzaków” i po tak zwyczajnie fajnie rozegranym scenario zapewne jeszcze wybierzemy się postrzelać w tym towarzystwie. Co do minusów to przyczepie się do późnego startu. WIEM , tak było w planach ale start przed 12 w taką pogodę to trochę późno . Przez to skrócił się czas samej gry i spora cześć ludzi zwinęła się przed 15-tą  dużo przed planowanym końcem rozgrywki. No i czas zbiórki miał też wpływ na to ile browarka można było w siebie wlać – troszkę to niebezpiecznie ale skoro nikomu to akurat tam nie przeszkadzało …

Podsumowując...kawał fajnej imprezki . Bardzo chętnie weźmiemy udział w kolejnej edycji tylko prośba :) , niech zacznie się wcześniej . Podziękowania dla orgów za kawał dobrej roboty i dla graczy z obu stron lufy za udaną ciekawą rozgrywkę .

 

Link do Fotek

 

 


Udział wzięli:

Bhart Michał Michigan Mistyk Gracol

Podkategorie